3 rozdział
Potym co zrobił, to nie było widać po nim żadnych, ale żadnych uczuć. Jechaliśmy w ciszy, pędząc przez pustą w nocy obwodnicę miasta.
Ze strachem jak i ze łzami w oczach, patrzyłam w okno, licząc po prostej drodze rozmazane światła latarni.
Bałam się, że mnie skrzywdzi. Mogłam mu nie ufać, po prostu bym jakoś uzbierała pieniądze na życie i bym wyjechała z Brighton, ale nie wiem, co się stanie za chwilę, czy będę żyć lub będzie mnie znowu do czegoś zmuszać.
Odwróciłam się w jego stronę, lecz nie dostrzegłam twarzy, tylko jego gęste loki sterczące na różne strony, wystające z czapki z daszkiem.
Nagle się odwrócił w moim kierunku. Pewnie dostrzegł mój wzrok.
Teraz mogłam wyraźnie przyjrzeć się jego twarzy. W zielonych oczach, których się tak bardzo bałam, była wrogość.
-Co się tak mi przyglądasz? Hmmmmm....... - zapytał zachrypniętym głosem.
Dreszcze opanowały już całe moje ciało.
-G... gdzie m.nie wieziesz?- zaczęłam się jąkać, a w moich oczach można było wywnioskować
tylko strach. Na moje słowa zaśmiał się i przycisnął mocno pedał gazu,
zwiększając prędkość jadącego auta. Boże, w co ja się wkręciłam?!
Po kilku minutach zwolnił, wjeżdżając w ciemną uliczkę, która była ogrodzona wielkim płotem,
z jakieś 4 metry w górę.
Można było dostrzec z naprzeciwka wielką Willę, którą chroniła bogato ozdobiona brama.
Dojeżdżając wziął z małego schowka pilot, a następnie otworzył nim bramę.
Co ja tu do cholery robię?. Jakiś kurna 'gwałciciel' gwałci mnie, a później przywozi do swojego domu. Coś tu nie gra. Nagle znalazłam myśl w głowie.
Przełknęłam ciężko ślinę O cholera!!
Szybko otworzyłam drzwi od strony pasażera, wyskakując na małe żwirowe kamyczki,
upadając na obolałe kolana.
Pozbierana, zaczęłam szybko uciekać, kiedy czarny Land Rover, w którym jechałam zatrzymał się,
a z niego wyskoczył ON w pogoni za mną.
W nogach miałam po chwili skórcze oraz bóle w okolicach mięśni ud. Gonił mnie!
Był coraz bliżej...
Byłam blisko bramy, lecz ona na złość zaczęła się stopniowo zamykać, a ja biegłam z nadzieją
na to, że zdążę.
Nagle z prędkością wpadł na mnie, a ja wbiegłam w metalową bramę, osuwając się na beton.
Czarna postać, po części oświetlona światłem księżyca, stanęła nade mną z wyższością.
Zaśmiał się tym swoim upiorczym głosem, a zaraz mocno uderzył mnie w twarz, tuż pod okiem.
Chwyciłam się w obolałe miejsce wiedząc, że właśnie nie przeżyłam koszmaru,
ale go dopiero przeżyję.....
*
Z bólem głowy obudziłam się... gdzieś w ciemnym pokoju, gdzie nie było żadnych okien.
Jak dobrze mi się zdaje do siedzę na krześle,przywiązana cienkimi, ale mocnymi linkami,
wrzynającymi się do mojej skóry nóg oraz dłoni.
Nogi mam w rozkroku, ubrana w jakiś fartuch.
Usłyszałam za drzwi kroki, które zbliżały się z sekundą na sekundę.
Po dobrej minucie, drzwi zaczęły się odmykać, udostępniając światło z korytarza.
Za ścianą ukazał się ON, nie w tym samym ubraniu, ale w białej koszuli i w czarnych rurkach.
Podszedł do mnie. Wrogo na niego spojrzałam, wiedząc, że zaraz skończy się to źle.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to trzeci rozdział. Nawet mi to szybko idzie. Jak widzicie zmieniamy się co drugi raz pisaniem
z ALEX. Dużo mi pomaga. MYŚLĘ, że znajdzie się jakiś komentarz ~Maddie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz