Destroy
Opowiadania o Harry Styles.
Łączna liczba wyświetleń
sobota, 24 maja 2014
Przepraszamy
Hi, chciałabym bardzo Was przeprosić, ale rozdział pojawi się dopiero w poniedziałek. Maddie ma na głowie dużo nauki i dodatkowych obowiązków, a do tego brak weny i nie zdąży dodać wcześniej. Mam nadzieję, że nam wybaczycie. / ~Alex
środa, 21 maja 2014
4 rozdział
Przykucnął tuż przede mną i dotknął delikatnie mojego policzka. Cała zadrżałam pod jego dotykiem. Bałam się. Chyba to wyczuł, w każdym razie odwiązał mnie od krzesła. Zdezorientowana, poszłam za nim.
Prowadził mnie przez długi korytarz. Doszliśmy do drzwi na samym końcu. Otworzył je. Nie miałam zbyt wiele czasu na oglądanie tego miejsca, bo Harry rzucił mnie na podłogę. Poczułam, jak uderzam głową w kamienną ścianę oraz jak z mojej głowy wypływa ciepła ciecz. Ale on się tym nie przejął. Brutalnie przywiązał mnie do uchwytu w ścianie. Potem wyjął nóż i delikatnie przejechał ostrzem po moim policzku. Bardzo zabolało... zanim zakrył moje oczy, zdążyłam jedynie zobaczyć krew na nożu. Potem przejechał nim pomiędzy moimi piersiami, aż do brzucha, pozostawiając bolesne ślady i rozrywając moje ubrania. Zostały na mnie już tylko majtki i jeansy, ale nie na długo. Chwilę później leżałam przed nim nago, zarumieniona ze wstydu. Jestem świadoma tego, że nie wyglądam idealnie. Popatrzyłam na niego, a on spojrzał prosto w moje oczy.
*perspektywa Harry'ego*
W jej oczach widziałem lęk, strach i wstyd. Nie ruszało mnie to. Raczej rozśmieszało. Ale koniec tych rozmyślań. Trzeba się brać do roboty. Zdjąłem pasek z moich spodni i uderzyłem nim kobietę w jej najczulsze miejsce. Widać, że ją to zabolało. Wrzasnęła z bólu. Idealna okazja do przedstawienia jej zasad.
- Zasady są proste: nie odzywasz się bez mojej zgody, nie próbujesz ze mną walczyć, stosujesz się do wszystkich poleceń - powiedziałem. - Jasne? - dodałem.
Kiwnęła głową. Na to zdjąłem z siebie spodnie i majtki, a następnie odsłoniłem mój idealnie wyrzeźbiony tors. Podszedłem do szafki stojącej w rogu więzienia i wyjąłem z niej chustę, którą zasłoniłem oczy kobiety. Najpierw zacząłem ją torturować za pomocą wibratora.
*perspektywa Sophie*
Kiedy wsadził we mnie to wibrujące coś, było nawet przyjemnie. Poczułam, jak coś formułuje się u dołu mojego brzucha. Tak niewiele brakowało, abym osiągnęła szczyt, ale on mi nie pozwolił. Wyjął ze mnie urządzenie. Dalsze kroki podjął dopiero, kiedy ochłonęłam. Tym razem działał za pomocą swojego własnego penisa. Najpierw delikatnie przyłożył go do mojego wejścia, a chwilę później brutalnie wepchnął go we mnie. Chwilowo poczułam ulgę, gdy jego przyjaciel opuścił moje wnętrze, ale nie trwało to długo. Po sekundzie znowu wbił się we mnie, tym razem mocniej. Powtarzał to, aż się zmęczył. Wsadzał i wyciągał go ze mnie szybkimi, niedbałymi ruchami. Bolało. Gdy skończył, powiedział:
- Teraz możesz skorzystać z toalety. Następną taką możliwość będziesz miała rano. Za pół godziny kolacja.
Odwiązał mnie i zdjął chustę z moich oczu. Poszłam za nim. Oboje byliśmy nadzy. Wskazał mi łazienkę. Weszłam i rozejrzałam się. Wnętrze było stylowo urządzone. Skierowałam się pod prysznic. Weszłam i puściłam zimną wodę. Dokładnie mydliłam całe moje ciało, żeby zmyć jego dotyk, kiedy zobaczyłam wiele siniaków oraz strużkę krwi płynącą z mojej kobiecości po wewnętrznej stronie uda. Oparłam się plecami o zimne płytki i zjechałam w dół. Nie lubiłam widoku krwi. Pomyślałam o wszystkim. Jeszcze raz wspomniałam całe moje życie. I wtedy podjęłam decyzję. Skończę to. Nie mogę tak dalej żyć. Wszyscy, których kochałam są już u Pana. Więc ja też chcę do nich dołączyć. Rany zrobione przez Harry'ego piekły i krwawiły. W pewnym momencie straciłam przytomność.
---------
Następny rozdział pisze Maddie. Będzie pewnie za dwa dni. Bardzo Was proszę o komentarze. Wasza opinia jest dla mnie ważna. / ~Alex
poniedziałek, 19 maja 2014
3 rozdział
3 rozdział
Potym co zrobił, to nie było widać po nim żadnych, ale żadnych uczuć. Jechaliśmy w ciszy, pędząc przez pustą w nocy obwodnicę miasta.
Ze strachem jak i ze łzami w oczach, patrzyłam w okno, licząc po prostej drodze rozmazane światła latarni.
Bałam się, że mnie skrzywdzi. Mogłam mu nie ufać, po prostu bym jakoś uzbierała pieniądze na życie i bym wyjechała z Brighton, ale nie wiem, co się stanie za chwilę, czy będę żyć lub będzie mnie znowu do czegoś zmuszać.
Odwróciłam się w jego stronę, lecz nie dostrzegłam twarzy, tylko jego gęste loki sterczące na różne strony, wystające z czapki z daszkiem.
Nagle się odwrócił w moim kierunku. Pewnie dostrzegł mój wzrok.
Teraz mogłam wyraźnie przyjrzeć się jego twarzy. W zielonych oczach, których się tak bardzo bałam, była wrogość.
-Co się tak mi przyglądasz? Hmmmmm....... - zapytał zachrypniętym głosem.
Dreszcze opanowały już całe moje ciało.
-G... gdzie m.nie wieziesz?- zaczęłam się jąkać, a w moich oczach można było wywnioskować
tylko strach. Na moje słowa zaśmiał się i przycisnął mocno pedał gazu,
zwiększając prędkość jadącego auta. Boże, w co ja się wkręciłam?!
Po kilku minutach zwolnił, wjeżdżając w ciemną uliczkę, która była ogrodzona wielkim płotem,
z jakieś 4 metry w górę.
Można było dostrzec z naprzeciwka wielką Willę, którą chroniła bogato ozdobiona brama.
Dojeżdżając wziął z małego schowka pilot, a następnie otworzył nim bramę.
Co ja tu do cholery robię?. Jakiś kurna 'gwałciciel' gwałci mnie, a później przywozi do swojego domu. Coś tu nie gra. Nagle znalazłam myśl w głowie.
Przełknęłam ciężko ślinę O cholera!!
Szybko otworzyłam drzwi od strony pasażera, wyskakując na małe żwirowe kamyczki,
upadając na obolałe kolana.
Pozbierana, zaczęłam szybko uciekać, kiedy czarny Land Rover, w którym jechałam zatrzymał się,
a z niego wyskoczył ON w pogoni za mną.
W nogach miałam po chwili skórcze oraz bóle w okolicach mięśni ud. Gonił mnie!
Był coraz bliżej...
Byłam blisko bramy, lecz ona na złość zaczęła się stopniowo zamykać, a ja biegłam z nadzieją
na to, że zdążę.
Nagle z prędkością wpadł na mnie, a ja wbiegłam w metalową bramę, osuwając się na beton.
Czarna postać, po części oświetlona światłem księżyca, stanęła nade mną z wyższością.
Zaśmiał się tym swoim upiorczym głosem, a zaraz mocno uderzył mnie w twarz, tuż pod okiem.
Chwyciłam się w obolałe miejsce wiedząc, że właśnie nie przeżyłam koszmaru,
ale go dopiero przeżyję.....
*
Z bólem głowy obudziłam się... gdzieś w ciemnym pokoju, gdzie nie było żadnych okien.
Jak dobrze mi się zdaje do siedzę na krześle,przywiązana cienkimi, ale mocnymi linkami,
wrzynającymi się do mojej skóry nóg oraz dłoni.
Nogi mam w rozkroku, ubrana w jakiś fartuch.
Usłyszałam za drzwi kroki, które zbliżały się z sekundą na sekundę.
Po dobrej minucie, drzwi zaczęły się odmykać, udostępniając światło z korytarza.
Za ścianą ukazał się ON, nie w tym samym ubraniu, ale w białej koszuli i w czarnych rurkach.
Podszedł do mnie. Wrogo na niego spojrzałam, wiedząc, że zaraz skończy się to źle.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to trzeci rozdział. Nawet mi to szybko idzie. Jak widzicie zmieniamy się co drugi raz pisaniem
z ALEX. Dużo mi pomaga. MYŚLĘ, że znajdzie się jakiś komentarz ~Maddie
sobota, 17 maja 2014
2 rozdział
Spakowałam jedynie najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z domu. Starałam się iść cicho, w czym przeszkadzały mi skrzypiące schody. Wyszłam na zewnątrz. Było chłodno, ale nie przejmowałam się tym. Skierowałam się w kierunku parku. Wtedy zrozumiałam, jak głupia była moja decyzja. Nie mam nic oprócz paru nic nie wartych przedmiotów. Boleśnie do mnie dotarło, że muszę jakoś zarobić wystarczająco dużą sumę, aby wyjechać z tego miasta. Popatrzyłam naokoło, jakby drzewa i małe jeziorko znajdujące się w parku miały mi w czymś pomóc. One nic nie podziałały, ale zakapturzona postać idąca ścieżką zmieniła całe moje życie. Obserwowałam sylwetkę tej osoby, kiedy ona skierowała się w moim kierunku. Podeszła bliżej, aż za blisko i wtedy się zorientowałam, że to mężczyzna. Pachniał drogimi perfumami, nigdy nie zapomnę tego zapachu.
- Zgubiłaś się? - zapytał łagodnie.
Potrząsnęłam przecząco głową.
- To co robisz sama w parku? Jest zimno.
- Uciekłam z domu.
- Dlaczego?
- Nie mam w ogóle rodziny oprócz ciotki. Mieszkałam z nią, ale to była dla mnie męka.
- Rozumiem. Mogę ci jakoś pomóc?
- Nie da się mi pomóc.
- Znam sposób, aby szybko zarobić paręset dolarów.
- Jaki sposób?
- Chodź za mną.
Poszłam za nim, chociaż część mnie zabraniała mi tego. Mężczyzna trzymał mnie za rękę, gdy szliśmy bocznymi uliczkami.
- Boisz się? - spytał.
- Trochę - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jak masz na imię? - zatrzymaliśmy się przed jakimś starym, chyba opuszczonym budynkiem.
- Sophie.
Kiwnął głową na znak, że zrozumiał. Weszliśmy do budynku. Zdjął ze swojej szyi szalik i przewiązał mi nim oczy. Nadal mnie prowadził, trzymając za rękę. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, a potem mężczyzna stracił całą delikatność, którą dysponował przed chwilą. Rzucił mną i upadłam na coś miękkiego. Zaczął brutalnie ściągać ze mnie ubrania i wiedziałam, co zaraz nastąpi. Przywiązał mnie ciasno do... nawet nie wiem, do czego, ale nie mogłam się ruszać. Poczułam, jak jego usta dotykają mojej lewej stopy. Przejechał nimi docierając do moich majtek. Zdjął je za pomocą języka i delikatnie musnął ustami moje wejście. Potem wysunął we mnie język i zaczął się nim energicznie poruszać. Po chwili miejsce języka zajęły palce. Najpierw wsadził jeden, potem dołączył do niego drugi. Mężczyzna rozszerzył palce, rozciągając moje wnętrze. Lekko zabolało, więc pisnęłam. Na to on wyjął ze mnie swoją własność i ubrał mnie, po czym ściągnął z moich oczu opaskę. Trochę mnie to zdziwiło. Zaczął mnie gwałcić, ale nie skończył. Dziwne.
- Jestem Harry - powiedział, po czym siłą wrzucił mnie do samochodu i odjechał z piskiem opon.
---------------------
Tym razem pisałam ja, Alex. Rozdział jest z opóźnieniem, za co bardzo przepraszam. Jestem zboczeńcem, więc po prostu musiałam wpleść tą krótką scenkę. Mam nadzieję, że mi wyszło, ale komentowanie to już Wasza rola :) / ~Alex
- Zgubiłaś się? - zapytał łagodnie.
Potrząsnęłam przecząco głową.
- To co robisz sama w parku? Jest zimno.
- Uciekłam z domu.
- Dlaczego?
- Nie mam w ogóle rodziny oprócz ciotki. Mieszkałam z nią, ale to była dla mnie męka.
- Rozumiem. Mogę ci jakoś pomóc?
- Nie da się mi pomóc.
- Znam sposób, aby szybko zarobić paręset dolarów.
- Jaki sposób?
- Chodź za mną.
Poszłam za nim, chociaż część mnie zabraniała mi tego. Mężczyzna trzymał mnie za rękę, gdy szliśmy bocznymi uliczkami.
- Boisz się? - spytał.
- Trochę - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jak masz na imię? - zatrzymaliśmy się przed jakimś starym, chyba opuszczonym budynkiem.
- Sophie.
Kiwnął głową na znak, że zrozumiał. Weszliśmy do budynku. Zdjął ze swojej szyi szalik i przewiązał mi nim oczy. Nadal mnie prowadził, trzymając za rękę. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, a potem mężczyzna stracił całą delikatność, którą dysponował przed chwilą. Rzucił mną i upadłam na coś miękkiego. Zaczął brutalnie ściągać ze mnie ubrania i wiedziałam, co zaraz nastąpi. Przywiązał mnie ciasno do... nawet nie wiem, do czego, ale nie mogłam się ruszać. Poczułam, jak jego usta dotykają mojej lewej stopy. Przejechał nimi docierając do moich majtek. Zdjął je za pomocą języka i delikatnie musnął ustami moje wejście. Potem wysunął we mnie język i zaczął się nim energicznie poruszać. Po chwili miejsce języka zajęły palce. Najpierw wsadził jeden, potem dołączył do niego drugi. Mężczyzna rozszerzył palce, rozciągając moje wnętrze. Lekko zabolało, więc pisnęłam. Na to on wyjął ze mnie swoją własność i ubrał mnie, po czym ściągnął z moich oczu opaskę. Trochę mnie to zdziwiło. Zaczął mnie gwałcić, ale nie skończył. Dziwne.
- Jestem Harry - powiedział, po czym siłą wrzucił mnie do samochodu i odjechał z piskiem opon.
---------------------
Tym razem pisałam ja, Alex. Rozdział jest z opóźnieniem, za co bardzo przepraszam. Jestem zboczeńcem, więc po prostu musiałam wpleść tą krótką scenkę. Mam nadzieję, że mi wyszło, ale komentowanie to już Wasza rola :) / ~Alex
wtorek, 13 maja 2014
1 rodział
1 rozdział
Wyszłam zarzucając na siebie plecak, zmierzając ku parkingowi mojej kurewskiej szkoły. Mam w nosię, że wychodzę na wagary z ostatniej lekcji historii.
Weszłam do mojego starego, zardzewiałego Land Rover'a, zapinając pasy,a następnie zapalając silnik. Jadę w moje ulubionę miejsce, czyli Brighton.
Tylko to miejsce uspokajało mnie oraz mam, chodź na chwilę czas na swój przebieg,ciągłych myśli.
Zeskoczyłam ze środka samochodu, idąc ku wielkiej, opustoszałej plaży.
Czułam jak jesienny deszcz odbija się od mojej skóry, gołych ramion.Nie przejełam się tym, to zjawisko przecież naturalne, tak samo jak moje chumorki.
Usiadłam na wielkich głazach.
Objełam swoje kolana, gdyż fale uderzały z siłą o ląd, oblewając wystające kamienie.
Tylko tu mogę się rozluźnić, tylko tu mogę zapomnieć.
Zawsze tu przychodziłam, kiedy miałam jakieś problemy, nikt tu jeszcze nie był,
lecz jest to miejsce zarośnięte krzakami od strony piaszczystej plaży.
Nie wiem co mam robić?
Czy mieć to wszystko gdzieś i wyjechać gdziekolwiek lub żyć zapominając co
było przed chwilą. Hmmmm.....
Już powoli półmrok, otaczający mnie.
Siedziałam tak tu sama, ale jedynym słowem czułam strach oraz pustkę od środka.
Wszystkie wspomnienia mi przebiegają w głowie, które miały miejsce 2 lata temu...
Londyn. Rozwód rodziców. Przeprowadzka do Brighton. Kłótnia z mamą. Śmierć matki.Nowe życie z ciotką Nelly. TERAŹNIEJSZOŚĆ!
Powtarzałam to kilka razy, lecz to nie pomagało.
Może poprostu chce czegoś od życia... ZMIANY...., a powinnam może je sama zmienić..
Zmienić kierunek myślenia....
Weszłam do starej, odrażającej na sam widok kamienicy.
Zapaliłam ledwo świecącą się żarówkę na klatce schodowej.
Szłam wielkimi, drewnianymi schodami, które zgrzytały podemną.
Pewnie znowu obudzę śpiących 'sąsiadów'. Cholera wie...
Widząc drzwi, za którymi zaraz wejdę, zaczeło mnie mdlić.
Pewnie znowu kara za wracanie przed 23. Czuję się jak dziecko, które nie ma jeszcze
10 lat. A mam we wrześniu prawie 18 lat.
Delikatnie otwierałam zamek w drzwiach, by jakoś nie mieć problemów.
Otworzyłam drzwi ze sklejki drewnianej. Ciemność panowała w mieszkaniu,pewnie śpi. Dziś chyba mam w tym przypadku szczęście.
Na palcach skierowałam się do mojego pokoju.
Oświetliłam małą biurkową lampkę na komodzie, przy okazji wyciągając z szuflady
krótkie spodenki i cięką bluzeczkę, którą były pidżamy.
Rozczesałam drobne włosy przez małym szkiełkiem, upinając jasno-brązowe włosy w kok.
Jutro sobota. Praca w restauracji. Dobre kieszonkowe na początek. Tylko... jedno.
Rozdawanie dań na tacy. Poprostu MASAKRA!!!
Weszłam pod zimną kądre. Obracając się na bok. Mam pomysł! UCIEKNĘ.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Myślę, że tak :) Bardzo ważne są dla mnie komentarze.
I taka mała informacja... 2 rozdział będzie za 2 dni.. ~Maddie
Przywitanie
Przywitanie!
Siemka! Właśnie założyłam nowy blog o Harrym Styles.
Będę go prowadzić z ~Alex, a ja się nazywam ~Maddie.
Rozdziały będziemy dodawać co drugi dzień :).
Miłego Czytania ^^
~Maddie
Będę go prowadzić z ~Alex, a ja się nazywam ~Maddie.
Rozdziały będziemy dodawać co drugi dzień :).
Miłego Czytania ^^
~Maddie
Subskrybuj:
Posty (Atom)