Łączna liczba wyświetleń

sobota, 17 maja 2014

2 rozdział

Spakowałam jedynie najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z domu. Starałam się iść cicho, w czym przeszkadzały mi skrzypiące schody. Wyszłam na zewnątrz. Było chłodno, ale nie przejmowałam się tym. Skierowałam się w kierunku parku. Wtedy zrozumiałam, jak głupia była moja decyzja. Nie mam nic oprócz paru nic nie wartych przedmiotów. Boleśnie do mnie dotarło, że muszę jakoś zarobić wystarczająco dużą sumę, aby wyjechać z tego miasta. Popatrzyłam naokoło, jakby drzewa i małe jeziorko znajdujące się w parku miały mi w czymś pomóc. One nic nie podziałały, ale zakapturzona postać idąca ścieżką zmieniła całe moje życie. Obserwowałam sylwetkę tej osoby, kiedy ona skierowała się w moim kierunku. Podeszła bliżej, aż za blisko i wtedy się zorientowałam, że to mężczyzna. Pachniał drogimi perfumami, nigdy nie zapomnę tego zapachu.
- Zgubiłaś się? - zapytał łagodnie.
Potrząsnęłam przecząco głową.
- To co robisz sama w parku? Jest zimno.
- Uciekłam z domu.
- Dlaczego?
- Nie mam w ogóle rodziny oprócz ciotki. Mieszkałam z nią, ale to była dla mnie męka.
- Rozumiem. Mogę ci jakoś pomóc?
- Nie da się mi pomóc.
- Znam sposób, aby szybko zarobić paręset dolarów.
- Jaki sposób?
- Chodź za mną.
Poszłam za nim, chociaż część mnie zabraniała mi tego. Mężczyzna trzymał mnie za rękę, gdy szliśmy bocznymi uliczkami.
- Boisz się? - spytał.
- Trochę - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jak masz na imię? - zatrzymaliśmy się przed jakimś starym, chyba opuszczonym budynkiem.
- Sophie.
Kiwnął głową na znak, że zrozumiał. Weszliśmy do budynku. Zdjął ze swojej szyi szalik i przewiązał mi nim oczy. Nadal mnie prowadził, trzymając za rękę. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, a potem mężczyzna stracił całą delikatność, którą dysponował przed chwilą. Rzucił mną i upadłam na coś miękkiego. Zaczął brutalnie ściągać ze mnie ubrania i wiedziałam, co zaraz nastąpi. Przywiązał mnie ciasno do... nawet nie wiem, do czego, ale nie mogłam się ruszać. Poczułam, jak jego usta dotykają mojej lewej stopy. Przejechał nimi docierając do moich majtek. Zdjął je za pomocą języka i delikatnie musnął ustami moje wejście. Potem wysunął we mnie język i zaczął się nim energicznie poruszać. Po chwili miejsce języka zajęły palce. Najpierw wsadził jeden, potem dołączył do niego drugi. Mężczyzna rozszerzył palce, rozciągając moje wnętrze. Lekko zabolało, więc pisnęłam. Na to on wyjął ze mnie swoją własność i ubrał mnie, po czym ściągnął z moich oczu opaskę. Trochę mnie to zdziwiło. Zaczął mnie gwałcić, ale nie skończył. Dziwne.
- Jestem Harry - powiedział, po czym siłą wrzucił mnie do samochodu i odjechał z piskiem opon.
---------------------
Tym razem pisałam ja, Alex. Rozdział jest z opóźnieniem, za co bardzo przepraszam. Jestem zboczeńcem, więc po prostu musiałam wpleść tą krótką scenkę. Mam nadzieję, że mi wyszło, ale komentowanie to już Wasza rola :) / ~Alex

1 komentarz: